Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Thanos tom 1

Szalonego Tytana chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Czytelnicy komiksów znają go z trylogii Nieskończoności, z kolei fani kina i filmowego uniwersum Marvela znają go z filmów o perypetiach Avengersów. Ten fioletowy mieszkaniec Tytana postanowił – używając jednej ręki – unicestwić połowę życia we wszechświecie w imię miłości do Śmierci. Zdaje się, że to istota, której nie można pokonać. Jednak czy aby na pewno?

Czy to z powodu filmowych perypetii czy też coś innego sprawiło, że wydawnictwo Marvel postanowiło sięgnąć po postać Szalonego Tytana i nieco go odświeżyć. I tak oto powstał komiks, który trzymacie lub trzymać będziecie w swoich łapkach. Fani komiksów wiedzą, że tę postać rozwijało kilku scenarzystów i jest to raczej ten zły ostatecznego kalibru - jeśli ktoś sięga po niego, to bez wątpienia musi być grubo. A co wyjdzie z tego, jeśli na swój warsztat Thanosa weźmie taki scenarzysta jak Jeff Lemire? Twórca takich komiksów jak All-New Hawkeye czy Moon Knight słynie z tego, że jego komiksy reprezentują wysoki poziom. Jednak pisanie bohaterów to coś innego niż pisanie złoczyńcy, prawda? Jak Szalony Tytan wypada w lemireowym wydaniu?

W tym miejscu warto wspomnieć, że ten tom o Thanosie nawiązuje i odwołuje się do albumu „Thanos powstaje”, który pojawił się na naszym rynku kilka lat temu. Tam poznaliśmy dzieciństwo i ogólnie młodość naszego ulubionego Szalonego Tytana. Wydarzenia przedstawione w tym komiksie rozgrywają się po Drugiej Wojnie Domowej bohaterów, fabuła także nawiązuje do wydarzeń przedstawionych w evencie „Infinity” i generalnie rzecz ujmując, te wydarzenia nie są szczególnie skomplikowane. Thanos powraca do Czarnego Kwadrantu aby odzyskać utraconą władzę. Proste? Teoretycznie tak… Jednak coś uległo zmianie. Ciało Szalonego Tytana zaczyna go zawodzić. Czy to starość? Może… A do czego prowadzi starość? Do śmierci. Jednak czy na śmierć istnieje lekarstwo? Bez względu na to czy istnieje czy nie, Thanos wyrusza na poszukiwania. Jednak jakby tego było mało, to jeszcze jego syn Thane (znany z historii „Nieskończoność”) zawarł sojusz z Śmiercią aby wywrzeć zemstę na swym ojcu.

Jeff Lemire pisze całą historię dwutorowo, jedną linią fabularną są starania Thane’a aby zyskać moc by móc pokonać swojego ojca i tu trzeba przyznać, że poczciwie wyglądający synalek nie przebiera w środkach aby to zrobić. Z drugiej strony śledzimy losy Thanosa, który potrafił z uśmiechem przyjąć na klatę ciosy Thora lub Hulka… a tu próbując odzyskać władzę odkrywa że jest słaby. Podczas gdy Thanos sam szuka odpowiedzi na dręczące go pytania, tak Thane zbiera swoją drużynę, żeby osiągnąć cel. Tak u boku Śmierci werbuje do pomocy Czempiona Wszechświata, Erosa / Starfoxa oraz Nebulę. Wszyscy mają powód żeby dopiec Thanosowi. Owszem, można powiedzieć że poszukiwanie mocy to oklepany motyw, owszem, można również powiedzieć że wykorzystanie choroby wroga to równie oklepany motyw, ale wszystko zależy od tego jak się pisze całość. A Lemire w tych dwunastu zeszytach zdołał zamknąć całą historię i jest ona spójna i sensowna. Nie można powiedzieć, że jego praca jest zrobiona „na odczep się” bo to naprawdę kawał dobrego komiksu.

Thanos nie jest złoczyńcą oczywistym ani prostym. I scenarzysta zdaje się dobrze czuć tę postać. Jeff snuje swoją odpowiedź i dba o tym, byśmy odkrywali warstwa po warstwie motywacje Szalonego Tytana. Komiksowy Thanos jest przeciwieństwem postaci, którą w filmach grał Josh Brolin. Ten Thanos jest bezwzględny, wyprany ze wszelkich uczuć, ba, to socjopata w czystej formie. Również możemy inaczej spojrzeć na samego Thane’a, który to do końca nie jest takim bad guy’em, bowiem jest rozdarty między tym kim jest i kim miał zostać. Ciężko określić własne ja będąc synem kogoś takiego jak Thanos… Niby Lemire nie wnosi niczego świeżego do tej postaci, nie wywraca jej do góry nogami ale pozwala spojrzeć na niego z innej perspektywy.

Osobiście zbyt wiele styczności z Thanosem nie miałem, niezbyt dobrze kojarzyłem tę postać, a mimo to bawiłem się wyśmienicie czytając ten komiks. Inaczej spojrzałem na tego złoczyńcę, poczułem, że… zaczynam mu dopingować. Dziwne, prawda? Jak można dopingować zabójcę milionów, istotę niszczącą światy aby odzyskał moc, która umożliwi mu dalsze mordowanie? Scenarzysta poza pokazywaniem nam bieżących wydarzeń, w odpowiedniej ilości serwuje nam retrospekcje, sceny walki (szczególnie pięknie wizualnie wypada pojedynek Thanosa z Thane’em)… Ogólnie, komiks jest idealnym połączeniem. Szczególnie, że do ciekawego tekstu  dostajemy tu równie piękną oprawę graficzną Mike’a Deodato Juniora oraz Germana Peralty. Ten duet dał z siebie wszystko i ich dynamiczne rysunki pozwalają nam wycisnąć z samego komiksu jeszcze więcej.

Czy polecam ten komiks? Zdecydowanie tak! „Thanos” jest komiksem idealnym dla fanów kosmosu Marvela, dla tych, którzy polubili filmowego Szalonego Tytana, jak i dla tych, którzy lubią przeczytać kawał dobrego komiksu! Gorąco polecam i niecierpliwie czekam na kolejny tom!

Dengar

Thanos tom 1
Scenariusz: Jeff Lemire
Rysunki: Mike Deodato Jr., Germán Peralta
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Liczba stron 272
Cena z okładki: 79,99 zł


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2021 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.