Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Staruszek Logan tom 6 Życia minione

Wychodziło na to, że Staruszek Logan na dobre osiedlił się w teraźniejszości, jednak czy aby na pewno? Jednak czy kończący run Jeff Lemiere pozwoli staremu Wolverine'owi żyć w tym świecie i być Loganem, jakiego mutanci potrzebują? Czy może wrzuci go w wir kolejnych perypetii?

I nie musimy długo czekać na odpowiedź na to pytanie, bo już praktycznie od pierwszej strony widzimy jak Staruszek wdziera się do więzienia o zaostrzonym rygoże. Sądząc po wyglądzie tutejszych strażników, na pewno nie siedzą tu pluszowe misie i jednorożce. I wygląda na to, że nic nie może stanąć Loganowi na drodze. A stanie ktoś, kogo osobiście się nie spodziewałem. Ale o tym za chwilę, bo musimy na sekunkdę wrócić do poprzedniego tomu. Tam dowiedzieliśmy się, że hulkowe niemowlę z Ziem Jałowych, które zostawił pod opieką Danny Cage wyrośnie na groźnego watażkę. Jakbym wiedział, że Ziemię czeka iśćie apokaliptyczna przyszłość, to wieść o groźnym Hulku mającym władać jej skarwkiem byłaby dla mnie nie najlepszą informacją. No dla Logana na pewno nie była. Dlatego też nas wyliniały Rosomak szuka sposobu aby wrócić do swojej rzeczywistości. Illyana (Magik) bardziej nie chce, niż nie może mu pomóc, dlatego Logan rusza na poszukiwania kogoś, kto to zrobi – z własnej woli lub nie.

I właśnie z tego powodu Logan trafił do wspomnianego wcześniej więzienia. Bo tu przebywa bowiem jeden z wrogów Avengers, niejaki Asmodeusz. Tylko jakim cudem na drodze Wolverine'a stanął Spider-Man II? Tak czy siak, występ młodego Moralesa jest na tyle krótki i nic nie wnoszący do fabuły, że równie dobrze mógłby to być każdy nastoletni bohater. Ale oczywiście miło mi było zobaczyć tego ścianołaza w czarno-czerwonym kostiumie. Może kiedyś doczekamy się jego przygód na naszym rynku? Ale wróćmy do Logana. Uwalnia Asmodeusza, a on obiecuje że przeniesie go do jego rzeczywistości. Czy może wyjść z tego coś dobrego?

Jeff Lemiere serwuje nam klasyczną, komiksową podróż w czasie. Iście klasyczne zagranie. Coś podobnego widziliśmy na łamach kolekcji Superbohaterowie Marvela w tomie poświęconym Spider-Manowi, gdzie w historii „Wszystkiego najlepszego” widzieliśmy coś bardzo podobnego. Tutaj, scenarzysta mimo że – teoretycznie – odgrzewa starego kotleta to jednak robi to tak, że ów jest dość świeży i całkiem smaczny. To udana historia. Żeby nie szukać za daleko, jego Moon Knight to też odgrzewany kotlet o przebudzeniu w szpitalu psychiatrycznym. A mimo to, kotlet wciąż jest nie dość że ładnie podany to i apetyczny. Ale wróćmy do komiksu. „Życia minione” to wędrówka Logana po takich wydarzeniach jak Wojna Secesyjna, „udział” w programie Broni X, wydarzenia z Dark Phoenix Saga i wielu innych. Trzeba przyznać, że scenarzysta odrobił pracę domową i wiedział to i owo na temat przeszłości Wolverine'a. Nie wrzuca go w wydarzenia, w których nie brał udziału (no, może Wojna Secesyjna stanowi wyjątek – ale nie wiem, nie znam przeszłości Logana od A do Z) tylko pokazuje go w dość charakterystycznych dla siebie sytuacjach. Chociażby klasyczny pojedynek Hulka z Wendigo – co do złudzenia przypomina Incredible Hulk vol 1 #181. Śmiało można powiedzieć, że ten tom to swoista laurka dla postaci Wolverine'a. Dla mnie, jako osoby niezbyt zaznajomionej ze „światem” mutantów Marvela, taka podróż w przeszłość Logana to ciekawe przeżycie.

Okej, „Życia minione” to kawał dobrego komiksu. Pierwsze dwa zeszyty ilustorwał Filipe Andrade (rysujący chociażby pierwsze dwa zeszyty w poprzednim tomie) – niestety jego ilustracje niezbyt przypadły mi do gustu, ale na szczęście dość szybko pałeczkę po nim przejmuje Andres Mossa (odpowiedzialny za Web of Venom: Cult of Carnage czy Symbiote Spider-Man lub Old Man Quill) i przyznam że przez sekudnę myślałem, że to Sorrentino. Większość tomu to ładna – moim zdaniem – oprawa graficzna, która cieszy oko i pobudza rozpisaną historię. Sama historia, no okej, jest ciekawa, ale z racji na ograniczoną liczbę stron, zdołała nieco skrócona. Albo specjalnie napisana nieco na kolanie, żeby przypadkiem nie się zagalopować na więcej zeszytów. No cóż, uroki pisania mini-serii, nie można przehulać zbyt wiele czasu „antenowego”. Tak czy siak, szósty tom o przygodach starego, wyliniałego Rosomaka to kawał dobrego komiksu. Moim zdaniem dobre, przyzwoite pożegnanie się Lemiera z tą serią. Wiadomo, mogłoby być lepiej, ale i tak jest nie najgorzej. Ja się bawiłem dobrze podczas lektury. A wy?

Dengar

Staruszek Logan tom 6 Życia minione
Scenariusz: Jeff Lemire
Rysunki: Filipe Andrade, Eric Nguyen
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Liczba stron: 132
Cena z okładki: 39,99 zł
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2021 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.